Manicure hybrydowy – moje początki z lakierami Semilac

Witam Cię!

Zadbane dłonie i piękne paznokcie to wizytówka każdej kobiety.  Na nic zdaje się modny ubiór, fryzura i make up, kiedy moje dłonie wołają o pomstę do nieba! To właśnie paznokcie  i zapach perfum są dla mnie wyznacznikiem kobiecości i dodają mi pewności siebie.

Manicure hybrydowy pierwszy raz zrobiłam u zaprzyjaźnionej kosmetyczki i byłam bardzo zadowolona! Moje delikatne, rozdwajające się i łamliwe paznokcie nagle zostały ujarzmione. I gdyby nie mój brak cierpliwości podczas oczekiwania na kolejną wizytę w salonie kosmetycznym, a także chęć zdobywania nowych umiejętności to pewnie dziś nie byłoby tego wpisu. Ale ponieważ jestem, jaka jestem, a termin moich urodzin zbliżał się nieubłaganie to postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce!

Markę Semilac wybrałam po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii, tutaj pomocnym okazał się także Youtube. W sklepie internetowym zamówiłam zestaw startowy, w którego skład wchodziły: lampa UV (36 WATT), baza, 3 lakiery hybrydowe, top, aceton, cleaner, a także bloczek polerski, pilnik, waciki bezpyłowe i drewniane patyczki, czyli wszystko to, co jest nam potrzebne, aby wykonać manicure hybrydowy w domowych warunkach.  Dodatkowo do koszyka dołożyłam cążki, oliwkę, remover do skórek oraz striper do ściągania lakieru. Zapłaciłam za zamówienie i z niecierpliwością czekałam na dzwonek kuriera!

Moje lakiery to raczej pastelowe, delikatne kolory, bo właśnie manicure w takim wydaniu uwielbiam oraz klasyczna czerń na specjalne okazje.

Przyznam, że pierwszy raz nie należał do najprostszych. Nie przejmuj się, jest to kwesta indywidualna, u mnie wina leży w braku wszelkiego rodzaju zdolności plastycznych, a do tego koordynacji ruchowej i cierpliwości ( o tym już chyba wspominałam?).  Widok krwi, lakier wylany na skórki, warstwy tak komicznie grube, że nie wiedziałam czy się śmiać, czy już płakać. Na szczęście jedna z moich życiowych zasad brzmi, że jeśli nie masz talentu to zostaje Ci ciężka praca, tak więc pracuję i nie poddaję się.

Jeżeli wciąż zastanawiasz się czy warto się zdecydować na manicure hybrydowy w domowych warunkach to zapewniam Cię, że te około 260 zł za zestaw startowy, to jedne z lepiej wydanych przeze mnie pieniędzy w ostatnim czasie.

Do zalet manicure hybrydowego mogę zaliczyć przede wszystkim trwałość. Mimo specyfiki mojej pracy, gdzie paznokcie narażone są na ciężkie warunki oraz godzin spędzonych na myciu naczyń lakier utrzymuje się około 10 dni. Hybryda chroni płytkę przed uszkodzeniami, a to pozwoliło mi wzmocnić i zapuścić paznokcie. Dłonie prezentują się nienagannie, lakier lśni i zachwyca. Kolejną zaletą jest rozwój inwencji twórczej, dzięki możliwości łączenia wzorów i kolorów. Dodatkowo, podczas malowania paznokci relaksuje się i poświęcam ten czas tylko dla siebie.

Ponieważ zawsze istnieje druga strona medalu, manicure hybrydowy także nie pozostaje obojętny dla naszych paznokci. Mimo to marka Semilac na stałe zagościła u mnie w domu.

P.s. Pamiętajcie, że działanie lampy można porównać do solarium, dlatego moja rada – przed wykonywaniem manicure hybrydowego posmaruj swoje dłonie kremem do opalania z wysokim filtrem. Alternatywą są rękawice chroniące przed szkodliwym działaniem promieni UV, ja swoje zamówiłam na Aliexpressie i czekam na przesyłkę.

A Wy, jakie macie doświadczenia z manicure hybrydowym?

Dziękuję za uwagę, miłego dnia!

Wpis nie jest sponsorowany, a jedynym sponsorem manicure hybrydowego jestem ja!

You may also like

137 komentarzy

    1. Na każdego działają inaczej, tak jak pisałam – nie są obojętne dla naszych paznokci. Ale święta się zbliżają, to rozumiem, że pojawią się i hybrydy? Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! 🙂

  1. Ćwicz, ćwicz! Jestem już umówiona u Ciebie na wizytę. Nie wiem czy będziesz w stanie coś wyczarować z moich paznokci, bo urodziwe to one nie są 🙁

    Głupi nawyk z dzieciństwa [obgryzanie paznokci i skórek] w moim przypadku nie jest tak prosty do wyeliminowania. A marzy mi się jakiś ładny manicure. Może na Sylwestra coś wymyślisz? 🙂

  2. Katarzynko, pochwalę się mój mąż na Mikołajki mi sprawił taki zestaw;-) i jestem mega zadowolona;-);-);-) buziaki

    1. Ale masz super męża, mój to nawet rózgi mi nie dał! Hihih, widzisz jak trafiłam z tematem, dodam, że nie kontaktowaliśmy się w tej sprawie z Damianem:D Daj znać, jak początki z hybrydami, pozdrawiam mocno!:)))

  3. Mój pierwszy raz z hybrydami tez nie należał do najlepszych – zalałam połowę palców! 🙂 Ale za każdym razem szło lepiej i teraz jestem naprawdę zadowolona… Ale tylko z pomalowanej lewej dłoni bo jestem praworeczna ;)))

    1. Oj tak, prawa ręka zawsze wygląda gorzej, oprócz tego, że również jestem praworęczna to dochodzi jeszcze to, że jest malowana jako druga, jestem już mniej ostrożna i skupiona. Mam nadzieję, że moje też będą kiedyś tak piękne jak Twoje! P.S. Masz jakiś sposób na robienie zdjęć paznokciom? Ciężka sprawa, zarówno jeśli chodzi o oddanie koloru, ale też moje dłonie n zdjęciach wyglądają tak grubo! Pozdrawiam! 🙂

    1. Miałam ten sam problem, że przy drugiej („trudniejszej”) ręce byłam mniej skupiona, ostatnim razem zaczęłam od malowania prawej, zeby mieć to za sobą- polecam! 🙂
      Jeśli chodzi o sposób to jedynie naśladuje i robię tak jak robi to większość czyli jedna na drugą 😉 i wcale nie wyglądają grubo i robisz tak samo ładne pazurki jak ja!!! :*

  4. Super ze potrafisz i chcesz robić coś dla siebie ! To ważne ! I miło kiedy ktoś dzieli się wiedza jak sobie poradzić z tym czy owym 😉 Ja przy małym Gregorym pozwalam sobie żeby ktoś do mnie przylazl i z wprawa zrobił to za mnie czyli mój komentarz się nie liczy :p

    1. Kasiu, myślę, że jako mama masz wystarczająco dużo zajęć i obowiązków, także zasługujesz, żeby ktoś czasem zrobił coś ‚koło Ciebie’ 🙂 a komentarz bardzo cenny, dziękuję!

  5. Super Kasia! Tak trzymaj! 🙂 A co do hybryd… to chyba kiedyś się uśmiechnę do Ciebie szeroko i umówię na wizytę… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.